2005-12-06 11:28:23 >>
This is last notice
no coz to pewnie ostatnia notka ktora pisze z tego miejscia ... pieprzonej warszawy ... 4-5 stycznia przeprowadzam sie do Sopotu / Gdanska :P no i moze wtedy cos uda mi sie naprawic ... tak czy inaczej ... ta notka juz jest ostatnia ... i pozwole na to aby czas sprawil zeby wszyscy o tym zapomnieli ... ze takie cos jak ten blog wogole istnialo ... i osoba ktora go pisala ... to by bylo na tyle ...
skomentuj (7)
2005-11-28 22:26:59 >>
ta dusza juz nigdy nie zazna spokoju
nie wiem co myslec... nie wiem po co te przeprosiny ... nie wiem czy warto jeszcze ze mna niec jaki kolwiek kontakt ... ja sie stoczylem juz nie mal na dno ... od ktorego sie nie wybije bo nie starczy czasu ... zreszta przez te 2-3 miesiace zdazylem tylko pogorszyc stan zdrowia ...a przed czym ... po co ... hmm moze po to zeby uciec ... sam juz nie wiem co myslec ... z jednej strony chce zeby bylo jak dawniej ... skolei nie chce juz nikogo zranic ... i nie chce sam byc zraniony ... to mnie juz przeroslo ... nie potrafie " spojzec " sobie w twarz ... ciekaw jestem czy tym razem dotrzymam obietnicy ... termin kliniki na banacha pozniej anin jest 5 stycznia banacha a anin to zalezy od stymulacji czy beda powiklania ... szczerze mowiac ... z dniem kiedy wszystko stracilem ... stracilem rowniez strach przed tym co sie ze mna teraz stanie/dzieje ... staralem sie zapomniec o tym wszystkim ... zyc dalej ... ale nie potrafie ... najbardziej boli mnie to ze chociaz wiem ze to wszystko bylo bez sensu ... ten miesiac ktory byl dla mnie najlepszym miesiacem w zyciu ... to boli mnie to ze bylo to jedno wielkie udawanie ... ale ja dalej czuje to co czulem ... i pewnie tak juz pozostanie az hmmm odejde w zapomnienie ...
skomentuj (0)
2005-10-12 12:11:57 >>
smierc przyjaciela
no wiec wczoraj sie dowiedzialem ze zginol moj przyjaciel w wypadku samochodowym :(... 2 informacje jednego dnia ktore mnie zwalily z nog ... 1 rozwod moich starych ... a pozniej smierc przyjaciela ... teraz mam ochote zniknac ... ten swiat nie jest dla mnie ... nikt mi nie powie teraz ze mam rodzine przyjaciol itp ze dla nich warto zyc ... rodzina hmmm sie rozpada ...jedyny przyjaciel z real'a ktory mnie nie oposcil wczoraj zginol :'( ... pozostalem sam ... i teraz wiem ze musze liczyc tylko na siebie ... wiec do dnia pogrzebu znikam z tego swiata ... pozniej zobaczymy czy powroce ... tak czy owak nie popelnie juz tego bledu jaki popelnilem pod wplywem % ...ale i tez nie bede walczyc ... bede poprostu " wazywkiem " mam tego wszystkiego dosc ... przyjaciele co to znaczy ... osoby ktore opuszczaja w potrzebie ... jedynie co teraz sie we mnie zmienilo ... umiesz liczyc to licz tylko na siebie ...
skomentuj (4)
2005-10-11 12:45:12 >>
(brak tytulu)
pogrązony w snie
nie potrafi sie przebudzic
stara sie , lecz nic mu sie nie udaje
walczy z samym soba i pograza coraz bardziej
walczy lecz ta walke z kazdym dniem przegrywa
walczy choc pozostal juz tylko sam
wszystko co mial stracil przez swoja glupote...
Chec zatrzymania wszystkich przy sobie
Czul strach ... przed utrata ...
Podswiadomie sam do tego doprowadzajac...
Teraz juz jest za pozno ...
Nie cofnie przeszlosci ... Nie skasuje tego z umyslu ...
Teraz pozostalo mu tylko zyc z swiadomoscia ze to wszystko przez niego ...
skomentuj (0)
2005-10-11 10:43:57 >>
ROZWÓD
wszystko sie pierdoli ... mam juz tego dosc ... chce wypierdolic z tego przekletego domu ... moi starzy sie rozwodza ... codziennie jakies pierdolone awantury ... no i pozostalem sam ... bo co rodzina teraz sie zajmuje swoimi "problemami" ... jedynie co chyba jest lepsze to to ze juz na to nie patrze ... wyprowadzilem sie z domu na 2 miesiace ... no a moze pozniej na stale ... tak czy inaczje nie chce wracac do tego popierdolonego domu ... nic mi sie nie udaje ... nie potrafie sie pozbierac nie potrafie przetrwac w tym popieprzonym swiecie ... nie potrafie zapomniec ... nie potrafie nic naprawic co stracilem ... chociazbym bardzo chcial ... to nienadaje sie na przyjaciela ... dlaczego ... bo na sile chce wszystkich zachowac przy sobie ... a konczy sie na tym ze tylko trace przez to wszystkich na ktorych mi zalezy ...
skomentuj (2)
2005-10-02 21:21:50 >>
walka z samym soba
po pewnej rozmowie ... zaczolem rozmyslac jeszcze raz nad tym wszystkim ... wina tej utraty jednak nie jest tylko moja chodz w 99% ... ale mniejsza z tym ... tak czy owak zaczolem walczyc z samym soba ... z nalogami ... ( oj jest ich juz troche ) ... przedewszystkim tymi ktore szkodza zdrowiu ( % i tyton no i jeszcze inne swinstwo ... ) ale jednego sie nauczylem ... nic wiecznie nie trwa ... nie ma twierdzenia ze " PRZYJAZN PRZETRWA WSZYSTKO " ... dlaczego hmmm bo jak potrzebowalem pomocy od " przyjaciol " to sie odemnie odsuneli ... zato ze w ataku histerii ( pod wplywem % ) mowilem zeczy ktore zaluje ... acz kolwiek nie wiem jak to wszystko wyszlo poza krag 2 osob ( mnie i Kamila ) ... bo tylko on to slyszal ... tylko on mnie przed wszystkim probowal powstrzymac ... bo juz nikogo nie bylo ... no i zaluje ze jak Goska podeszla i sie spytala co mi jest to powiedzialem ze nie wazne ... moze by to wszystko sie inaczej potoczylo ... ale ch*j czasu sie nie da cofnac ... ja obiecalem to co obiecalem slowa dotrzymam ... jednym z powodow dla ktorych wtedy mialem ochote sie przyslowiowo " najebac " bylo to ze obietnica przez ten moment przestala miec znaczenie... wszelkie starania walczenia z soba samym ... z checia napicia sie alkocholu itp ... runely ... bo obietnica ktora byla wiazaca u drugiej osoby zostala wczesniej zlamana ... w ataku histerii ... ale ja sie nie odwrocilem ... bo rozumiem ze czasem sa chwile w ktorych czlowiek wybucha ... ma wszystkiego dosc ... u mnie to sie stalo w sobote ... po raz pierwszy ... ale teraz znowu zaczynam z tym wszystkim walczyc ... i tu zawiode Cie Yzalbe ... mimo ze dawno powinienem pojsc do psychologa ... ( obietnica ) to jej nie potrafie dotrzymac ... nie potrafie sie przelamac ... pozbierac i pojsc ... czemu ... strach / lek i nie potrafie sie otworzyc w realnym swiecie ... nie potrafie nikomu powiedziec co mnie boli ... 3mam to w sobie ... szczerze mowiac nawet rodzina nie wie co sie ze mna stalo tej soboty ... ani nic innego ... poniekad robie to zeby pokazac jak mi zalezy na tych ktorych utracilem ... i ze chcialbym zeby bylo jak dawniej ... odzyskac to co spieprzylem ... no i walcze tez dla samego siebie ... zeby wkoncu to wszystko w sobie poukladac ... smutek sie przerodzil w zlosc na samego siebie ... ze wszystko co mialem najcenniejszego stracilem przez swoja glupote ...
skomentuj (1)
2005-09-29 00:22:02 >>
szpital
no wiec wsio wiadomo ... ide do szpitala za 2 miesiace na 2 miesiace ... czyli to beda jakeis 4 miesiace na przemyslenia ... wszystkiego ... a przedewszystkim jak sie zmienic w ten hmmm " pozytywny " sposob ... jak naprawic te wszystkie popieprzone bledy ... ale wiem czemu tak sie mniejwiecej dzieje ... ja sie boje utracic bliskie mi osoby ... i podswiadomie probuje je zatrzymac przy sobie ... :( a co za tym idzie ... popelniam pieprzone bledy tego typu jak w sobote ... co przeszedlem samego siebie :( i tego sobie do konca zycia nie wybacze :( no a po szpitalu pojde na swoj " garnuszek " ... nie potrafie z nikim rozmawiac ... starsza caly czas probuje sie odemnie dowiedziec co sie wydazylo w sobote ale odemnie nigdy sie tego nie dowie ... i to mnie meczy ... nie potrafie sie z nikim dogadac ... k*rwa ile bym teraz dal zeby cofnac ten czas do tej soboty i nie pozwolic zeby tak sie to wszystko potoczylo ... ale stalo sie ... stracilem wszystko przez swoja glupote ... przyjaciol / bliskich / chec do czego kolwiek ... i pewnie juz nigdy nie odzyskam tego co stracilem ...
jedno jest pewne ... JESTEM KRETYNEM ...
skomentuj (0)